niedziela, 10 listopada 2013

036. Cassandra Clare - Miasto upadłych aniołów

Tytuł: Miasto upadłych aniołów
Oryginalny tytuł: City of Fallen Angels
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Seria: Dary Anioła, tom 4
Ilość stron: 434


Po Mieście szkła, którym właściwie nadal jestem oczarowana, było dla mnie kwestią czasu to, abym sięgnęła po kolejny tom Darów Anioła, mając nadzieję, że będzie on równie dobry jak poprzedni.

W świecie Nocnych Łowców i innych Podziemnych wszystko wydaje się układać. Clary w końcu może być z Jacem. Jej matka wychodzi za mąż za Luke'a. Alec podróżuje po świecie z Magnusem. Tylko Simon ma małe problemy - którą dziewczynę wybrać? Isabelle czy Maię? Długo jednak nie mogło być kolorowo. Ktoś morduje Nocnych Łowców i podrzuca ich ciała w miejsca, gdzie mieszkają wampiry, wilkołaki i faerie. Wygląda na to, że ktoś próbuje skłócić ich ze sobą, a przez to zerwać pakt między Nocnymi Łowcami i Podziemnymi, który dopiero co zawarto w Idrysie. W tym samym czasie Simonem zaczyna interesować się piękna, ale równie niebezpieczna wampirzyca Camillie, która pragnie odzyskać władzę w Nowym Jorku. W mieście pojawia się tajemniczy Kyle, który uwagę swoją skupia także na Chodzącym Za Dnia. Na dodatek Jace zaczyna oddalać się od Clary, a dziewczyna zupełnie nie wie, co ma zrobić. Jak bohaterowie poradzą sobie z kolejnymi trudnościami?

Miałam ogromną nadzieję, miałam. Jednak rozczarowałam się, ale na szczęście nie tak bardzo. Fakt, książka nie trzyma poziomu trzeciego tomu, który był wręcz rewelacyjny. Ale, co również jest faktem, nadal w pewiem sposób jest świetna. 

Z początku akcja "wlokła" się niemiłosiernie. Wszystko było  pokazane w różowych barwach, aczkolwiek nad bohaterami już pojawiały się ciemne chmury. Simon, którym byłam tak zachwycona wcześniej, teraz okazał się zwyczajnie dziecinny. No ale chyba nic nie irytowało mnie bardziej od zachowania Jace'go. Miało to co prawda swój powód, jednak zakończenie, jakie napisała autorka, było już dla mnie lekką przesadą. Wiedziałam, że w związku Clary i Jace'a długo nie będzie się dobrze dziać, nie spodziewałam się również wielkiego happy endu, no ale uważam, że Cassandra Clare nieco przegięła. Myślę, że sami najlepiej zrozumiecie o co mi chodzi, gdy przeczytacie tę książkę. Muszę jeszcze wspomnieć o pewnych irytujących gestach bohaterów. Mianowicie, Clary zagryzała wargę, Jace odgarniał włosy z czoła, a Isabelle rutynowo nawijała ich kosmyk na palec, gdy była zdenerwowana. Z jednej strony dobrze, że każdy z bohaterów cechuje się czymś "oryginalnym", ale z drugiej nie przesadzajmy - gesty te bowiem pojawiały się notorycznie co kilkanaście stron.

Ale, żeby wszystko nie było w czarnych barwach, książka ma też w sobie dużo dobrego! Podobał mi się pomysł autorki, aby odstawić na bok wątek Clary i Jace'a. Na główny plan przeszedł Simon i jego wampiryczne życie. Młodzi Nocni Łowcy nadal często się pojawiali, ale Simon miał w tej części prawdziwe pole do popisu. Już mówiłam, że był on zwyczajnie dziecinny, aczkolwiek w zakończeniu autorka trochę zrehabilitowała się przedstawieniem jego postaci. Również pomysł na samą historię również wart jest pogratulowania. Szkoda jedynie, że akcja nabrała tempa dopiero w ostatnich kilku rozdziałach, które czytałam z zapartym tchem, w przeciwieństwie do początku. No i humor! Dialogów, przy których wybuchałam śmiechem, jest tutaj całe mnóstwo. Chyba właśnie za te dowcipne rozmowy i docinki bohaterów tak uwielbiam tę serię. 

Podsumowując, uważam, że dla samego zakończenia warto przebrnąć przez "byle jaki" początek. Choć to już nie to samo, co wcześniej, książka nadal jest bardzo dobrą pozycją dla każdego fana takich opowiastek.

Moja ocena: 7/10

Książka przeczytana w ramach wyzwania
CZYTAM FANTASTYKĘ


środa, 6 listopada 2013

035. Suzanne Collins - Kosogłos

Tytuł: Kosogłos
Oryginalny tytuł: Mockingjay
Autor: Suzanne Collins
Wydawnictwo: Media Rodzina
Seria: Igrzyska śmierci, tom 3
Ilość stron: 361


Kosogłosa przeczytałam już kilka dni temu. Dlaczego więc recenzję piszę dopiero teraz? Potrzebowałam czasu, by ułożyć sobie wszystkie emocje, jakie odczuwam względem tej książki, a także i całej Trylogii Igrzysk śmierci.

Dla przypomnienia, główną bohaterką jest Katniss Everdeen, pochodząca z Dwunastego Dystryktu w państwie Panem. Po powrocie z Kapitolu dziewczyna trafia do Trzynastego Dystryktu, gdzie dowiaduje się, że jej dom został doszczętnie zniszczony. Od teraz dane jej jest zamieszkać wspólnie z innymi obywatelami pod ziemią. Wszędzie natomiast wybuchają rebelie, mieszkańcy Panem buntują się przeciwko władzy i Strażnikom Pokoju. Katniss staje przed dość trudnym wyborem - stanie na czele tej rebelii, jako symbol - Kosogłos, czy też pozostanie w cieniu wspólnie z siostrą i matką? Dziewczyna zmaga się też z innymi problemami - nie wie, co dzieje się z Peetą, którego prezydent Snow trzyma w Kapitolu. Z dnia na dzień dowiaduje się też, jak po kolei giną jej znajomi i przyjaciele. Pozostaje też Gale, do którego Katnis żywi równie gorące uczucia co do Peety. Jak sobie ze wszystkim poradzi bohaterka? Dowiedzcie się sami!

Z początku miałam mieszane uczucia co do Kosogłosa. Z jednej strony, byłam pod ogromnym wrażeniem drugiej części, dlatego niemal od razu sięgnęłam po trzecią. Z drugiej jednak strony dużo osób mówiło mi, że książka ta nie jest już tak dobra co poprzednia. Faktycznie, z początku, choć czytało mi się ją bardzo przyjemnie, byłam nieco rozczarowana. Akcja wolno ciągnęła się do przodu, nie działo się w gruncie rzeczy nic ciekawego, bo na każdej stronie napotykałam właściwie jedno i to samo. Wszystko się zmieniło od drugiej części książki (tom ten, podobnie jak poprzednie, podzielony jest na trzy części). Akcja przyspieszyła, a ja znów czytałam, nie mogąc się oderwać i irytując się jednocześnie, dlaczego nie potrafię czytać odrobinę szybciej.

Nie lubię rownież pozytywnych opinii o książce na obwolutach, wychwalających i zachęcających do sięgnięcia po konkretną lekturę, która nie zawsze jest tak wspaniała, jak piszą. W tym przypadku w zupełności zgadzam się ze zdaniem opiniujących. Uważam bowiem, że każdy chociaż raz w życiu powinien sięgnąć po tę Trylogię. Już nawet nie ze względu na gatunek powieści (polecam fanom antyutopii), ale chociażby ze względu na skutki, które może spowodować tyrania i niewłaściwie wybory. 

Bohaterowie i ich kreacja są według mnie majstersztykiem. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z książką, w gruncie rzeczy dla młodzieży, która miałaby tak dobrze i ciekawie zarysowanych bohaterów. Ich sprzeczne emocje i odważne decyzje były dla mnie pełne podziwu, chociaż nie z każdą do końca się zgadzałam.

Muszę też wspomnieć o zakończeniu (nie bójcie się, niczego Wam nie zdradzę!), którego w zupełności się nie spodziewałam. Z jednej strony cieszę się, że książka nie skończyła się jak wszsystkie tego typu młodzieżówki, z drugiej szczerze żałuję takiego zakończenia. Jednak przede wszystkim żałuję, że moja przygoda z Katniss, Peetą, Galem i Haymitchem (którego wręcz uwielbiam) oraz innymi bohaterami już się skończyła. Wiem, że często będę do tej Trylogii wracać, ale jak na razie pozostanę zaczarowana tą historią i wspomnieniami z nią związanymi.

Moja ocena: 9/10

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
CZYTAM FANTASTYKĘ