Pokazywanie postów oznaczonych etykietą APOKALIPSA ZOMBIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą APOKALIPSA ZOMBIE. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 czerwca 2014

081. Robert Kirkman, Jay Bonansinga - Żywe trupy. Upadek Gubernatora. Część 1

Tytuł: Żywe trupy. Upadek Gubernatora
Tytuł oryginału: The Walking Dead. The Fall of The Governor
Autorzy: Robert Kirkman, Jay Bonansinga
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Cykl: The Walking Dead, tom 3
Ilość stron: 340


Po zaskakujących Narodzinach Gubernatora oraz po fantastycznej Drodze do Woodbury, przyszła kolej na wyczekiwaną przeze mnie część pierwszą Upadku Gubernatora. Czy było warto?

Po przybyciu Lilly Caul z towarzyszami do Woodbury, srogie lecz skuteczne rządy Gubernatora Philipa Blake'a przeistaczają się w istną rzeź. Sam Blake staje na rozdrożu - z jednej strony pozostaje krwawym łotrem, z drugiej jednak rozum podpowiada mu, że powinien się opanować. Jaką drogę wybierze? I czy faktycznie doprowadzi go ona do upadku? Odpowiedzi na te pytania serwuje Wam kolejny tom serii The Walking Dead.

Książka nie opowiada tylko o despocie w Woodbury. To również kontynuacja historii Lilly, która z bojaźliwej i kruchej dziewczyny, przeradza się w silną i odważną kobietę. Z początku niechętnie podchodziłam do takiego pomysłu autorów. Miałam bowiem nadzieję, że książka pędzie poświęcona tylko i wyłącznie Gubernatorowi. Jednak po zakończeniu lektury stwierdziłam, że dobrze się stało. Bez wątku Lilly Upadek Gubernatora byłby tylko i wyłącznie pełen przemocy, znęcania, gwałtów oraz krwawych jatek.

Żałuję natomiast, że tak mało uwagi było poświęconych żywym trupom. Zombie bowiem pojawiały się bardzo rzadko i wydawało mi się, że ich kreacja nie była już tak mordercza i bezlitosna jak we wcześniejszych tomach. Brakowało mi ich ataków, a opisy wypadów po prowiant bez tego nie były już tak pełne grozy.

Należy zaznaczyć, że dla osób, które zaznajomiły się z komiksem lub przynajmniej obejrzały wszystkie serie serialu The Walking Dead, wydarzenia opisywane w książce nie będą wielkim zaskoczeniem. Jedyną różnicą był ich punkt widzenia. Prócz tego wydawało mi się, że ich opisy były o wiele bardziej bezlitosne, a czasem wręcz nieludzkie. Czytelnicy w końcu mogą również poznać znajomych bohaterów - Ricka, Glenna i Michonne z kataną, która w szczególności zapadnie w pamięci i niejednokrotnie zaszokuje.

Upadek Gubernatora mimo wszystko nie zawiódł moich oczekiwań. Choć znałam zakończenie, nie spodziewałam się takich zwrotów, zwłaszcza jeśli chodzi o historię Lilly Caul. To lektura pełna brutalności i przelewu krwi. Szkoda tylko, że tak mały udział miały w tym żywe trupy. Czekam z niecierpliwością na kolejną część, choć nieco dziwię się, dlaczego autorzy postanowili rozdzielić ten tom. Nie jest on zbyt obszerny. Z drugiej strony jednak cieszę się, że ta przygoda tak szybko się nie skończyła i nadal jest na co czekać.

Moja ocena: 9/10

Książka przeczytana w ramach wyzwań:

poniedziałek, 6 stycznia 2014

053. Gena Showalter - Alicja w krainie zombie

Tytuł: Alicja w krainie zombie
Oryginalny tytuł: Alice in Zombieland
Autor: Gena Showalter
Wydawnictwo: Mira
Seria: Kroniki białego królika, tom 1
Ilość stron: 508



Tematyka zombie jest w dzisiejszej kulturze niezwykle popularna. Zwłaszcza w literaturze osiąga swoje apogeum. Książek na temat żywych trupów powstaje coraz więcej, a pisarze muszą się bardzo natrudzić, aby ich dzieło zasłynęło choć odrobinę w świecie. Alicja w krainie zombie już ze względu na sam tytuł nawiązujący do bajki wabi czytelnika. Ale czy jest do czego?

Główną bohaterką jest Alicja, która w wypadku samochodowym traci rodziców i siostrę.  Przeprowadza się do dziadków i zaczyna naukę w liceum, gdzie zaprzyjaźnia się z Kat – kompletnym przeciwieństwem Ali. Nastolatka zyskuje popularność w szkole i trafia w oko jednemu z największych buntowników – Cole’owi. Chłopak razem ze swoją paczką przyjaciół poluje na zombie. Poznając go, Alicja poznaje świat, o którym zawsze mawiał jej ojciec, przed którym tak bardzo chronił ją, jej siostrę i matkę, ale świat, w który Ali nigdy nie chciała mu uwierzyć. Jak będzie teraz?

Przede wszystkim spodziewałam się więcej nawiązań do pierwowzoru – Alicji w krainie czarów. Prócz królika, który pojawia się na niebie i tytułów rozdziałów oraz oczywiście imienia głównej bohaterki, nic więcej czytelnik raczej nie spotka. Po drugie byłam nieco rozczarowana tym, że Alicja w krainie zombie nie jest pierwszą powieścią o takim tytule. Już wcześniej napisano książkę tak samo zatytułowaną. Prawdę mówiąc, myślałam, że autorka jest nieco bardziej oryginalna, a przede wszystkim, że podoła poprzeczce, jaką sobie postawiła.

Bohaterowie? Jest ich mnóstwo. Czytelnicy poznają klasyczny typ nastolatków imprezowiczów. Aż dziw, że tytułowa bohaterka stroni od alkoholu… Cole – buntownik – typowy niegrzeczny chłopak, który swoim zachowaniem przyciąga dziewczyny jak magnes. I tutaj drugie zdziwienie – choć nie stroni od towarzystwa dziewczyn, nagle Ali staje się dla niego tą jedyną, której musi strzec jak oka w głowie. Wiem, że jest to typowy schemat dla literatury młodzieżowej, aczkolwiek wiem również, że takie zachowanie graniczy z cudem…

Zaczęłam od minusów, a jakie są plusy? (Przyznam się szczerze, że naprawdę trudno jest mi je wymienić; musiałam długo myśleć). Przede wszystkim kreacja żywych trupów, z jaką nigdy wcześniej się nie spotkałam. Zombie nie są tutaj rozpadającymi się zwłokami, które bezmyślnie ciągną do ludzi, by się pożywić. Zostały ukazane jako forma dusz, a co więcej – istot myślących, zdolnych porozumieć się z człowiekiem.  Autorka opisała je dość dokładnie, za co chwała jej. Po drugie, historia jaką stworzyła, mimo wielu ale, kusi i wciąga. Choć z początku akcja rozwijała się wolno, a trupów było niewiele, pod koniec mamy prawdziwy mix wszystkiego (pisarka chyba chciała zadośćuczynić za początkową nudę). Wszystko to składa się w przemyślaną, ale niestety czasem nieco nieskładnie opisaną historię. Całą książkę jednak ratuje jedna, drugoplanowa, a nawet epizodyczna bohaterka – Kat. Jej wypowiedzi oraz zachowanie, nie tylko względem przyjaciół, ale również samej siebie były dla mnie powodem do śmiechu, ale również do podziwu dla niej.

Dziękuję również za wywiad z Geną umieszczony na końcu książki, dzięki któremu zapałałam do niej sympatią i ostatecznie wiem, że jednak będzie część kolejna książki, na którą miałam nadzieję, czytając zakończenie. Mam także nadzieję, że kontynuacja będzie napisana nieco lepiej niż poprzedniczka.

Moja ocena: 7/10 (mimo mojej dośc krytycznej oceny, miło wspominam lekturę tej książki)

Książka przeczytana w ramach wyzwań: