poniedziałek, 9 grudnia 2013

041. Cassandra Clare - Mechaniczny anioł

Tytuł: Mechaniczny anioł
Oryginalny tytuł: Clockwork Angel
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Seria: Diabelskie maszyny, tom 1; prequel trylogii Dary Anioła
Ilość stron: 470



Dla osoby, która polubiła twórczość Clare, bo ma już za sobą większość serii Dary Anioła, jest wręcz obowiązkiem sięgnięcie po Mechanicznego anioła.

Historia zaprowadza czytelnika do wiktoriańskiej Anglii. Młoda Tessa przybywa tam statkiem z Nowego Jorku, pragnąc spotkać swojego brata Nathaniela. Zamiast niego, w porcie czekają na nią nieznajomi. Zamieszkuje z Mrocznymi Siostrami - dwójką kobiet, które twierdzą, że dziewczyna posiada niesamowity dar - jest zmiennokształtną i potrafi zmieniać się w postać każdego człowieka, zmarłego lub żywego, jeśli trzyma tylko w ręku należącą do tego człowieka rzecz. Dar ów staje się dla Tessy przekleństwem. Zmiany bowiem są bardzo bolesne i męczące, a nowy, podziemny świat, jaki poznaje i o którego istnieniu nigdy wcześniej nie miała pojęcia, nie wydaje być się bajkowym. Nagle jednak na jej drodze staje Nocny Łowca, Will Herondale, który ratuje dziewczynę z opresji i wprowadza ją do Instytutu - miejsca, które być może stanie się dla niej nowym, bezpiecznym domem...

Wszystkie fanki Clare, a także tej serii, pewnie mnie teraz zabiją lub przynajmniej zbesztają z błotem, ale muszę być szczera – mianowicie książka  mnie ogromnie rozczarowała. Choć historia była ciekawa (napomnę tylko, że akcja prawdziwie rozkręciła się dopiero po ponad połowie książki) i samo osadzenie jej w czasach wiktoriańskich (Anglia, Londyn – czyli wszystko co kocham całym sercem) jest ogromnym plusem dla autorki.  Mam natomiast ogromne wrażenie, że Clare chwyciła się pewnych schematów, które ni mniej, ni więcej – przyniosły jej ogromny sukces i popularność. Schematy te można tłumaczyć tym, że jest to prequel trylogii, ale powiedzmy sobie szczerze… Pewne „podobieństwa” do Miasta kości są przesadzone. Jeden z bohaterów, Will Herondale mógłby być bratem przyrodnim Jacego Waylanda. Charakter  Willa, który jest, nie przesadzę,  mówiąc: identyczny co Jacego. Will jest arogancki, zadufany w sobie, posiadający najbardziej opryskliwe wypowiedzi i doprowadzający swoje otoczenie do szaleństwa. Jednocześnie jest przez to bohaterem, który intryguje czytelnika i sprawia, że jest on najciekawszą postacią w całej książce. Jedyne, co różni obu panów to chyba tylko kolor włosów. Tessa z kolei jest odpowiednikiem Clary. To zwykła dziewczyna, która nagle staje się kimś i ma przez to wpływ na losy świata. Prawda, że czytaliście już kiedyś  taką samą historię?

Więc powiem to jeszcze raz – jestem okropnie rozczarowana i zawiedziona. Chciałam poznać coś nowego, na nowo odkryć Nocnych Łowców i ich perypetie. A dostałam zaledwie „odgrzane kotlety”. Nie twierdzę, że jest to zła książka. Prócz wlekącej się akcji wszystko jest całkiem w porządku, a gdybym jednak nie przeczytała wcześniej Miasta kości wszystko byłoby nawet bardzo w porządku.

Po tej lekturze pozostaje mi niedosyt i lekki niesmak. Myślę, że jak na razie odłożę w czasie poznanie dalszych przygód Tessy i jej nowych przyjaciół, aczkolwiek wiem, że kiedyś na pewno sięgnę po kolejne części. Choćby z powodu otwartego zakończenia, które wzbudziło moją ciekawość i ostatecznie jakoś uratowało w moich oczach tę lekturę.

Moja ocena: 6/10

Książka przeczytana w ramach wyzwania:
CZYTAM FANTASTYKĘ

12 komentarzy:

  1. Po części się zgadzam, bo mnie pierwsza część też nie rzuciła na kolana, za to druga była świetna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś na pewno się za nią zabiorę; mam nadzieję, że tak jak mówisz, jest świetna :)

      Usuń
  2. Póki co mam za sobą 5 tomów "Darów Anioła", ale po tę serię też chciałabym w przyszłości sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakiś sposób jest to obowiązkowa pozycja, aczkolwiek ta książka sprawiła, że moja miłość do pani Clare dosyć spadła...

      Usuń
  3. Uwielbiam całą trylogię, pomimo, że Mechaniczny anioł rzeczywiście nie powala. Trzeba mu jednak przyznać, że zapada w pamięć :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj się zgodzę - mimo wszystkich wad, jaki potrafię jej wyliczyć, książka faktyczne zapada w pamięci.

      Usuń
  4. Ciekawa jestem całej tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również byłam ciekawa, nadal jestem... Ale może kiedyś.

      Usuń
  5. A ja ciągle zadaję sobie pytanie: dlaczego nadal nie przeczytałam żadnej z książek Clare? Mam nadzieję, że to szybko nadrobię, a Twoją opinię traktuję jako wskazówkę - lepiej przeczytać najpierw "Dary Anioła", a dopiero później brać się za "Diabelskie Maszyny", żeby nie zepsuć sobie pierwszego wrażenia
    Pozdrawiam :)
    izkalysa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie bardzo dobrze robisz, chcąc zacząć przygodę z twórczością Clare właśnie od "Darów Anioła". Mam nadzieję, że kolejne części "Diableskich maszyn" są znacznie lepsze, nie chcę sięjeszcze bardziej zawieść. Również serdecznie pozdrawiam :)

      Usuń
  6. O ile te okładki mi się okropnie nie podobają, o tyle treść mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląd starych okładem faktycznie pozostawia wiele do życzenia, ale te nowe już prezentują się o wiele lepiej i nie mam im nic do zarzucenia. Życzę Ci, byś skusiła się na treść, w końcu jest ważniejsza od okładki :)

      Usuń

Serdecznie dziękuję Wam za każdy zostawiony komentarz. Wskazówki czy rady, swoja własna opinia, a może kilka uwag? Wszystko jest do przyjęcia!